„Nicość” – to się nazywa.

Od jakiegoś czasu szukałem słowa opisującego osoby, które żyją bez odnajdywania sensu w codzienności. Ich życie przemija bez celu z każdym kolejnym dniem, odchaczają krzyżyki przy cyferkach w kalendarzu. Odnalazłem! Odnalazłem je podczas rozmowy z osobą wspaniałą, fantastyczną, starszą mieszkająca obecnie zdala od miejskiego szumu, tzw. zaawansowanej cywilizacji. Nicość, rzuciła z łatwością. To czego nazwy poszukiwałem od dłuższego czasu, Jej zajęło dosłownie chwilę.

Czym jest konkretnie ta nicość? To kłopot społeczny, uważam to za problem cywilizacyjny. Społeczeństwo od najmłodszych lat nakierowywane jest na pozyskiwanie dóbr materialnych, dorobek. Od wczesnej edukacji szkolnej rodzice powtarzają do znudzenia swoim pociechom. „ucz się dziecko to będziesz miał pieniążki”. Jak pusta i błacha jest taka metoda wychowawcza. Jak ogromną krzywdę wyrządzają dziś tym młodych ich „pierwsi” nauczyciele.

Nauka to sztuka, lecz trzeba ją zrozumieć i pokochać, czym bowiem jest malarz wyuczony, wobec artysty malującego sercem? Tak ważna jest więc rola rodzica, by potrafił odnaleźć i promować oraz wspierać pasję swojego brzdąca. Pozwól dziecku się uśmiechać, czerpać radość z wykonywanych czynności. Późniejsza nauka to często wybór podejmowany względem średnich zarobków w danym zawodzie lub decyzja troszczących się rodziców. Jak bowiem budować silne państwo, kiedy np. służbę zdrowia tworzą lekarze i lekarki bez pasji? To dotyczy także wielu innych zawodów, które powinny być misją.

Budujemy społeczeństwo puste, bezbarwne, bez zasad z brakiem ideałów jakimi kierowali się nasi przodkowie. Tradycja jest tematem tabu, co dla mnie kompletnie niezrozumiałe dla wielu temat ten jest czymś wstydliwym i odrzucającym. Dlaczego? Dlaczego ta „nicość” wygrywa dziś z tym co potrafiło przetrwać Polsce Chrześcijańskiej przez 1050 lat.

Dbajmy o wartości.

Wychowałem się w fantastycznej rodzinie, w której wpajano mi dobre cechy, dbano o to by nigdy niczego mi nie brakowało. Myślę, że sukcesem moich rodziców będzie ten wpis, którego raczej na pewno nie będą mieli okazji przeczytać. Czasy, w których przyszło żyć ludziom z mojego pokolenia, nie są tak kolorowe jakby mogło się wydawać jeszcze kilka lat temu. Wpajano, nam pełną blasku wizję, rozwodząc się nad tematami szans jakie przed nami stoją otworem. Nie zaprzeczę, że jest inaczej, ba nawet dodam, nigdy w tak prosty sposób nie można było osiągnąć w Naszej ojczyźnie sukcesu zawodowego, tworząc i budując własną działalność. Duża ilość doradców, grup wsparcia. Jednak czy sama wartość materialna jest celem życia. Czy porzucanie podstawowych wartości takich jak, rodzina, miłość, szczerość, patriotyzm, wiara jest warta sukcesu materialnego?

Galop za sukcesem wymaga wyrzeczeń, zwłaszcza kiedy sukces równa się z ciągłą pogonią za pieniądzem. Czy pozostawienie za sobą wyżej wymienionych ideii, warte jest tego? Wielu mnie poprze, druga połowa, a może nawet większość mocno skrytykuje. Ja wyrażam tylko i wyłącznie swoją opinię. Nie koniecznie musisz się ze mną zgodzić, natomiast możesz przeanalizować mój artykuł i zastanowić się nad jego przesłaniem.

Nie chce wnosić chaosu w Wasze życie, siać fali krytyki wobec ludzi realizujących marzenia zawodowe. Chcę, skierować do Was prośbę, która może w jakiś drobny sposób odmieni Wasze życie.

Świat ogarniają wojny, to próba zawłaszczania świata, przez kierujące nim elity, które ponad Nasze dobro stawiają stan swoich kont osobistych. Nowoczesność, prowadzi do uzwierzęcenia człowieka. Mimo upadku komuny, Europa jako kontynent cyklicznie popełnia te same błędy z przeszłości, narastający socjalizm w postaci UE, zabijający zasady kulturowe jego członków. To zamach na Nasze narodowe dobra, poprzez wprowadzanie ustaw, którym musimy się podporządkować. Masa durnych przepisów, nie poprawiających statusu życia jego mieszkańców, tylko prowadzących do ograniczenia swobody działania. Mimo głośnego i donośnego przekazu o wielkiej wspólnocie narodów budujemy sobie klatkę w której przyjdzie nam żyć i borykać się z problemi, które ten system sam sobie wypracowuje. Przykład miłosierdzia zachodniej części kontynetu, który żyje obecnie w stanie wojennym, którego nie sposób dziś jest rozwiązać jest tego jednym z przykładów.

Ludzie gonią za cyferkami na kontach zapominając o otaczającym ich świecie. Za nie cały miesiąc w polskich domach będziemy obchodzić święta Bożego Narodzenia, ilu z Nas do tych dni przygotuje się w należyty sposób. To nadejście Jezusa Chrystusa, czy należy go szukać w centrach handlowych. To tylko jeden z przykładów jak bardzo zgubiła Nas „nowoczesność”, utworzyliśmy z tego pięknego okresu jarmark, zatracając sens tych dni, w pościgu za dobrem materialnym.

Jesteśmy coraz bardziej z komputeryzowani, a zarazem bardziej ograniczeni. Gwałcimy język,  notorycznie za pomocą portali społecznościowych. Nie jestem ich przeciwnikiem, wręcz przeciwnie, jednak staram się za wszelką cenę, nie upraszczać języka ojczystego bo to w jakimś stopniu kalectwo, ograniczające Nas samych. Stosujemy tam przemoc, która ukazuje się w postaci nieustannych słownych sprzeczek. Walczymy, nieustannie walczymy.

Spróbujmy się zatrzymać i przemyśleć postępowanie Nasze w ostatanich dniach i zastanowić sie nad sensem życia, bo przecież mamy je tylko jedno. Za dobre uczynki na ziemii czeka na Nas, życie wieczne w raju, który jest czymś przepięknym. Wychowujmy dzieci zgodnie z wartościami narodowymi i chrześcijańskimi, dbajmy o ojczyznę by w przyszłości nie musieć za nią tęsknić. gg

Szczyt UE w sprawie Turcji. Jego blada przyszłość.

Jeśli się nad tym poważnie zastanowić to dzisiejszy dzień, może okazać się jednym z ważniejszych dla historii współczesnej Europy. Dzień po dniu, świat obiegają nowe informacje odnośnie wojny z terrorem, a dzisiejszy szczyt krajów UE w sprawie Turcji, przyciąga oczy całego świata. Naiwny ten, który wierzy wciąż,  że plan wspólna Europa jest możliwy do zrealizownia. Każdy zaczął walczyć o swoje wpływy, bronić swojego interesu. Jesteśmy naocznymi świadkami rozkładu UE od środka.

Przywódcy krajów zachodniej Europy, podejmą się dziś w Brukseli, próby przekupienia przywódców Turcji, kwotą która pomogła by zatrzymać ponad 2mln. uchodźców będących obecnie na terenach kraju Erdoğana. Warto właśnie w tym momencie zadać sobie pytanie czy to jest pomysł na zwalczanie problemów uchodźców? To kneblowanie ust, marnowanie kwoty rzędu kilku miliardów euro. To zakrywanie ran, w sytuacji kiedy potrzebne jest ich leczenie. Problem jest jednak zdecydowanie głębiej zakorzeniony, w obecnym czasie lekarstwa na pokonanie Państwa Islamskiego nie ma, bo brak jest wspólnego frontu, zbudowania jednego najlepszego stanowiska w tej sprawie i próby zdecydowanego działania. Taką otwartą politykę wojny z ISIS prowadzą dziś Francuzi, którzy coraz bardziej otwarcie mówią o współpracy z Rosją, możliwości zniesienia sankcji, wbijają tym samym nóż w plecy Angeli Merkel, której ocena wsród wielu specjalistów notorycznie spada w dół.

Kolejne kraje wprowadzają cięcia, ograniczenia, areszty domowe dla podejrzanych obywateli mogących być w szeregach grup terrorystycznych. Warto zastanowić się nad pytaniem, na jakie niebezpieczeństwo narażali nas liderzy zjednoczonej Europy, witając  otwartymi ramionami, tłumnie napływających z wielu stron afrykańskich uchodźców, jak głęboko w poszanowaniu mieli zapewnienie swoim obywatelom spokojnego życia, skoro dziś służby wojskowe, antyterrorystyczne co chwila odnajdują w mieszkaniach „bezbronnych najeźdźców” broń.

Dzisiejszy zjazd elit krajów Europy, nie przyniesie nam żadnych konkretnych decyzji, zarysuje jeszcze większy podział między państwami. Każdy w obliczu strachu za wszelką cenę bronić będzie swojego interesu i obym się mylił, oby to tylko były moje mylne przypuszczenia.

 

 

 

 

Świat doskonały.

New poll:
PIS 42%
Nowoczesna 17%
PO 16%
Kukiz15 8%
PSL 4%
KORWiN 4%
Zjednoczona Lewica 4%
Partia Razem 3%

Krótki komentarz po przeczytaniu najnowszych wyników sondażowych przeprowadzonych dla gazety Newsweek Polska.  Prowadzona  energicznie mimo wszystko jednak chaotycznie polityka PIS-u, nie odstrasza wręcz odwrotnie powoduje wzrost poparcia. Obywatele naszego kraju zdają się być cierpliwi i sporym kredytem zaufania obdarowują rząd Beaty Szydło. Taki wynik sondażu może dać Zjednoczonej Prawicy wyraz akceptacji prowadzonych zmian i wprowadzić jeszcze większe zaangażowanie do dalszej pracy. Podsumowując ich wynik, społeczeństwo mówi „TAK” dla ideii, oraz reform jakie szykuje nam będąca mocno w ofensywie partia rządząca.

Nad wyraz mocno w siłę urosła Nowoczesna, która w opublikowanych sondażach zdołała przeskoczyć obóz Platformy Obywatelskiej. Według mnie to specyfika czegoś nowego Raszard Petru zagarnia elektorat cetrum, osłabiając tym samym wynik poddenerowanej i źle radzącej sobie w ławach opozycyjnych PO. To w czym Prawo i Sprawiedliwość czuje się świetnie i jak ryba w wodzie przeprowadza pod swoje dyktando kolejne zmiany, bardzo dobrze oswoiło się z wygraną, tak Platforma z każdym dniem idzie schodami w dół. Tylko kwestią czasu wydają się przenosiny części posłów PO do debiutującej i rozwijającej skrzydła w sejmie Nowoczesnej.

W dolnym zestawieniu bez jakiś większych spektakularnych rewolucji, Kukiz swoje utrzymuje , PSL, Korwin także. Wyniki sondażowe zamykają dwie lewicowe ugrupowania to świadczy, że lewa strona nie otrząsnęła się po wyborach.

Europa, Polska trudny okres.

Jesteśmy w czasie wielkich przemian, trudnych decyzji oraz jadu nienawiści płynącego z ust niepogodzonych z utratą władzy posłów oraz działaczy PO. Ostatnie tygodnie to dla Europy trudny okres, państwa „wolności” jakimi były Francja czy Belgia, słynące ze swojej tolerancji, witające z otwartymi rękoma wszystkich, którzy chcieli zasmakować życia w krainie wina i sera przypominają dziś raczej sceny z filmów kryminalnych i sensacyjnych. Trudny temat nad którego rozwiązaniem lub jego brakiem, dyskutuje cały świat zaczynając od elit rządzących kończąc na zwykłych szarych obywatelach.

Świat zachodu stanął nad przepaścią, budowana przez lata w miłości i tolerancji zjednoczona Europa okazuje się porażką. Porażką, z której wiele państw UE nie potrafi wyciągnąć racjonalnych wniosków i nadal promuje oraz głosi wszem i wobec, że świat „multi-kulti” to jedyna słuszna droga. Faktem jest, że sianiem paniki oraz podejmowaniem nieprzemyślanych radykalnych rozwiązań z fanatykami islamu nie zwyciężymy. Jest to dobrze  prosperująca organizacja, zrzeszająca w swoich szeregach ludzi inteligentych oraz wyszkolonych militarnie. To fanatycy, dla których w przeciwieństwie do całego współczesnego świata na górze piramidy ich wartości nie znajdują się pieniądze. Ogromna odpowiedzialność spoczywa w rękach rządzących. Ten właśnie fakt, wprowadza mnie w stan lęku, obawy trochę może nawet przerażenia. bo zdaję sobie sprawę, że to nie koniec a raczej początek trudnej wojny jaką jest konflikt z ISIS.

Uciekając trochę od tematu terrystów, przechodzę do własnego podwórka. W kilku zdaniach wyrażę swoją opinię odnośnie całego kabaretu jakim jest lament, płacz działaczy i posłów PO po utracie dostępu do narzędzi władzy. Cała szopka, próba zastraszenia obywateli dyktaturom ze strony PIS, wprawia mnie raczej w ból brzucha od śmiechu. Pamiętamy doskonale, jakich czynów dokonywali praworządni członkowie przykładnej „obywatelskiej” partii. Mały apel do nich wszystkich z mojej strony brzmi następująco. Skupcie się nad odbudową własnego środowiska, bo szczury z tonącego statku uciekają jako pierwsze.

Jak Polak na złość europie wybiera rynki wschodnie!

Wiosna, lepiej zabrzmi runda rewanżowa a dokładnie końcówka lutego. Na ustach wszystkich kibiców, dziennikarzy w kraju słowo Robak odmieniane było na wszystkie sposoby, rozpisywano się wszędzie nad fenomenem piłkarza, który do kraju powrócił z podtulonym ogonem. On zachwycił Polskę, zatrzymując Lecha, ba on go z poniewierał, poturbował, zmasakrował strzelił pięć bramek drugiej drużynie ekstraklasy. Został zauważony nawet przez Nawałkę.

Minęło kilka miesięcy, a ten sam piłkarz Marcin zamienia Polskę na Chiny. Powiesz żart, jeśli informacja o wypadzie na Azjatycką przygodę dotarła do Ciebie po raz pierwszy. Nie, ja tutaj nie żartuję lecz „prawdemowie” w dodatku trochę brutalną. Może jednak zatrzymajmy się na chwile, odetchnijmy głęboko i przeanalizujmy tą sytuacje razem, na spokojnie. Były już zawodnik Pogoni ma 32 lata, nie oszukujmy się dla napastnika to już raczej górna kreska. Chiny to prężnie rozwijająca się gospodarka piłkarska, gdzie popularność futbolem z roku na rok rośnie. Czy Marcin jest jednak tak popularnym piłkarzem z u schyłku wielkiej kariery, by jechać tam popularyzować swoją dyscyplinę sportową?  Zdecydowanie NIE!

Po fantastycznym sezonie w drużynie Wdowczyka, spełniał się lepiej niż dobrze. Miejsce w drużynie z ul.Karłowicza 28 miał gwarantowane. Pieniądz-zaryzykuje stwierdzenie, że zapewne dało się za to przeżyć. Czy nie ciekawiej byłoby karierę kończyć grając kilka lat dla jednego klubu, zdobywając szacunek trybun, a w momencie zakończenia przygody z murawą być w Polsce rozpoznawalnym. Marcinie z całym szacunkiem dla Twoich umiejętności sportowych, ucieczka za juanem sprawi, że przepadniesz w pamięci wielu kibiców. Przykre lecz takie bywa życie piłkarza. Dodam jeszcze na koniec. Na tym odejściu straciła liga, nie tylko Szczecińska Pogoń!

Hellas!

Grecja odpadła! Nic w tym dziwnego i zaskakującego, po trzech spotkaniach fazy grupowej, wszyscy nogami i rękami wypychali zespół z Santosa. Ale wczoraj, może po ludzku zawodników z południowej części Europy żal, bowiem w meczu z Kostaryką która jak tornado przebrnęła przez grupę, olśniewając i wprowadzając jej krytyków w zakłopotanie.

Weflaga-grecjadług mnie zwykłego obserwatora piłki nożnej,wczorajszy mecz dał mi bardzo wiele do zrozumienia. Takie mecze nie porywają, nie wprowadzają w zachwyt, wielu obserwatorów z świata futbolu. Lecz postaram się spojrzeć na to z innej strony. Podobne odczucie przeżywałem po meczu Argentyny z Iranem, po którym to meczu pokochałem konsekwencję realizowania założeń taktycznych jakie otrzymali piłkarze, nawet polegają one tylko na bronieniu swojej bramki. Grecy podobnie jak Irańczycy, nie obiecywali nam obfitującego w piękne zagrania spotakania. A kto się tego spodziewał, nie często łapie za pilota lub komputer i ogląda spotkania Greków. Nazwiska, przypominające nam jeszcze ME z Portugalii i styl też ten sam. Żelazna konsekwencja, dobry strzał z dystansu i serce! I całkowicie poważnie mówię wam, MI TO IMPONUJE!

Spójrzmy, zespół prowadzony przez dojrzałych mówiąc pieszczotliwie kopaczy Karangunisa, Samarasa zaliczył kolejną wielką imprezę na której wychodzi z grupy. Kiedy na przeciwko Naszej reprezentacji stają piłkarze Grecji, stawiamy naszych w roli faworytów. Czy nie pora wylać na siebie kubeł zimnej wody i całkowicie przytomnie ocenić miejsce, w którym znajduję się nasza kadra? Jeśli mamy problem z prowadzeniem gry, nauczymy świetnie bronić, przykładem mogą być Irańczycy lub właśnie Grecy, którzy ze swoją toporną dla oka piłką wyjeżdżają z Brazylii z największym sukcesem w historii gier na MŚ. Dla szybkiego podsumowania, kiedy „Nasze Orły” dały nam tyle radości? Co zawsze „słaba” Grecja.

W cieniu słońca z Brazylii, trochę o rodzimej piłce.

W trakcie trwającego w Brazylii święta światowego futbolu, gdzie polskich epizodów jest tam jak na lekarstwo (bo nie można przecież nazywać sukcesem tego, że jeden z byłych graczy krakowskiej Wisły zaliczył asystę w meczu fazy grupowej), zapomnieć nie można o Naszej wspaniałej Ekstraklasie. A dzieje się dzieje i to wiele pozytywnych rzeczy!

Pierwszą sprawą jaką muszę przytoczyć to budowa nowej Lechii, w Gdańsku widać pieniądze, widać także chęć zbudowania zespołu, który w przyszłym sezonie ma nawiązać walkę z Lechem i Legią. Gdańszczanie obecnie są najaktywniejszym graczem na polskim rynku transferowym, a zarazem chyba najbardziej medialnym klubem w obecnie trwającej przerwie między rozgrywkami. Ich nowe nabytki w postaci Łukasika z Legii, Borysiuka z Kaiserslautern to znak, że Lechia buduje coś co na pewno w pierwszych kolejkach nowego sezonu na pewno zaowocuje przynajmniej sporą frekwencją na pięknym obiekcie PGE Areny. Ale czy to wszystko zostanie potwierdzone wynikami, na to trzeba poczekać. Potencjał na papierze widać i to w sposób dosadny, nie boję się napisać, że po Legii jest to teoretycznie druga siła pod względem ofensywnym na tą chwilę. Ale jak pokazała nam trwająca właśnie impreza w Brazylii teoria z praktyką często w parze nie występuje…

Wystarczy o zespole z północy kraju i czas przenieść się bardziej w centrum, Lech bez fajerwerków, przygarnął graczy po których nie wiemy czego się spodziewać, wciąż znakiem zapytania jest Kamiński. Więc z oceną Lecha wolę się wstrzymać przynajmniej do pierwszych sparingów.

Na końcu o Legii, bo podobnie jak w Lechu mimo, że nazwiska trochę bardziej nam znane. To mimo wszystko ciężkie do ocenienia są wzmocnienia zespołu Heninga Berga. Mówiła się o wietrzeniu zespołu, mieli odejść Dwaliszwili wraz z irytującym kibiców i nie których kolegów z zespołu Ojamą lecz póki co ich nazwiska widnieją na liście graczy stołecznej drużyny. Nabytki w postaci Piecha i Lewczuka można zapisać na plus jako uzupełnienie zespołu do walki o obronę tytułu, lecz jednak ktoś liczy na odkrycie w nich piłkarzy potrafiących dojrzale i umiejętnie grać na poziomie europejskim może dobitnie się rozczarować. Jest jeszcze jeden znak zapytania przy zawodniku, który przyleciał z kraju gdzie obecnie odbywa się piłkarski karnawał mowa o wypożyczonym z Fluminense Ronanie piłkarzu młodym, perspektywicznym lecz całkowicie anonimowym dla nas na tą chwilę.

Podsumowując krótko mój wpis. Lechia na plus, sięga po to co na Polskich boiskach się już sprawdziło. Lech ze znakiem zapytania, Mistrz Polski chce być oryginalny jak zawsze. Cała reszta w cieniu tych ekip.